Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plener malarski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plener malarski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 sierpnia 2016

Urban sketching po włosku.

Jeśli czytacie mojego bloga, to wiecie że jest tu sporo informacji o podróżach i rysowaniu w plenerze. W czasie ostatniego wyjazdu udało mi się połączyć te dwie pasje. Miałam możliwość poznania przepięknej miejscowości we włoskiej Abruzji i mnóstwo czasu na rysowanie w jej wąskich zaułkach. W dodatku pojechałam tam na specjalne zaproszenie więc wszyscy dbali o moje dobre samopoczucie. W takich warunkach powstało sporo szkiców i dwa obrazy. O obrazach napiszę osobno, ponieważ każdy z nich ma swoją historię. Dziś chciałabym Wam pokazać szkice z Farindoli i ponownie zachęcić do rysowania poza domem. Zapraszam!



czwartek, 11 lutego 2016

Figury i figurki - mój ulubiony temat szkiców w różnych technikach.


Zimno i pada. Taki mamy klimat... a rysować się chce. Co robić? Można uprawiać sporty ekstremalne rysując w plenerze z termoforem pod kurtką, albo znaleźć tematy zastępcze, które na czas zimowy zaspokoją potrzebę rysowania z natury. Ja znalazłam kopalnię tematów w miejscu pracy i z upodobaniem ją eksploatuję w różnych technikach. Chcecie zobaczyć?

niedziela, 10 stycznia 2016

Mój artystyczny niezbędnik - czyli jakich narzędzi używam i dlaczego.

Nie jestem zwolenniczką teorii, że jeśli dojdzie się do jakiejś wiedzy, należy ją skrzętnie ukrywać z obawy przed konkurencją. Wiedzą należy się dzielić i jeśli ktoś skorzysta z mojej to super. Wydaje mi się, że mało informacji o technikach malarskich jest przekazywanych w szkołach... nawet tych artystycznych, więc dzisiaj będzie o podstawowych narzędziach wykorzystywanych przeze mnie w plenerze. Zapraszam do lektury.


wtorek, 5 stycznia 2016

Wycieczka do Pienzy.

Plan był taki, żeby trzymać się chronologii i opisywać miasta w kolejności w jakiej je zwiedzałam, ale zawiesiłam się na Florencji i nie mogę jej ogarnąć w jednym wpisie. W związku z tym dzisiaj zrobimy szybką wycieczkę do Pienzy. Idziecie? :)



czwartek, 23 lipca 2015

Pitigliano. Bajkowe miasto kotów.

   Kiedy planowałam swoją pierwszą podróż do Włoch, przypadkiem znalazłam w internecie fotografie Pitigliano. Z miejsca się zakochałam i postanowiłam tam pojechać. Postanowić to jedno, a dotrzeć tam bez samochodu to zupełnie co innego. Wszędzie natrafiałam na informacje, że to urocze miasteczko, umieszczone na wzgórzu wśród lasów, winnic i zabytków kultury etruskiej, jest oddalone od wszelkiej komunikacji. To mnie jeszcze bardziej zainteresowało, bo oznaczało, że wąskimi uliczkami nie będą dreptać tłumy turystów jak w Wenecji czy San Giminiano. W końcu na jakimś forum przeczytałam, że z Rzymu należy pojechać pociągiem do Grosseto, a stamtąd autobus zawiezie mnie do malowniczego Pitigliano. Ponieważ Grosseto leży bardzo blisko morza, skorzystaliśmy z okazji, żeby zażyć kąpieli morskich i słonecznych i po kilku dniach (znowu przez Grosseto) wyruszyliśmy na podbój Pitigliano.