Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gorące źródła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gorące źródła. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 stycznia 2017

Każdy ma podsumowanie 2016... mam i ja.

W poprzednim poście (z listopada!) napisałam o czym napiszę w 2016 i nic z tego nie zostało zrealizowane. Mam jednak dobre wytłumaczenie. Jeśli chcecie wiedzieć jakie, zapraszam do dalszej części tekstu. Będzie można poczytać o tym co udało mi się zrobić w minionym roku i trochę o tym co planuję na kolejny, choć jak widać z planowaniem bywa różnie.


poniedziałek, 4 lipca 2016

Cascate del Mulino - czyli korzystamy z rozrywek starożytnych Rzymian.

Przed falą upałów, która ostatnio przetacza się przez Polskę na zmianę z burzami, miałam w planie napisać o naszym pobycie w gorących źródłach w Toskanii, ale potem pomyślałam: "Bez sensu. Żar leje się z nieba, a ja będę męczyć ludzi opisywaniem gorącej wody z siarką... w dodatku ze zdjęciami". Potem jednak pomyślałam: "Zaraz, zaraz. Przecież ten mały Włoch po wyjściu z wody darł się wniebogłosy - Maaammmaa! Io sono gelaaato!!! Co oznacza, że zamarzał mimo 28-30 stopni i stania w pełnym słońcu (Mamma natychmiast przybiegła i otuliła ręcznikiem). Może warto w takim razie przybliżyć Czytelnikom ideę siedzenia w gorącej wodzie?" Postanowiłam przybliżyć, ale wyszedł mi z tego dość długi tekst o naszych przygodach związanych z włoską komunikacją autobusową... tudzież brakiem komunikacji werbalnej, więc już dałam sobie spokój z opisywaniem głównej atrakcji, czym podobno zaostrzyłam wszystkim apetyt. Spieszę więc go zaspokoić i zapraszam do czytania i zdjęć oglądania. A jest co oglądać... i nie mam tu na myśli siebie w stroju kąpielowym ;)